Szlag mnie trafia, jak myślę sobie o tych wszystkich czekających mnie w najbliższej przyszłości imprezach rodzinnych. Boże, czy oni wszyscy nie mogliby mieszkać gdzieś dalej, tak, żebym nie musiała ich odwiedzać z tak dużą częstotliwością?
Tak, wiem, że to podpada pod socjopatię, ale naprawdę jestem najbardziej zadowolona, kiedy zostawi się mnie w spokoju.
Już wiem, jak czują się ryby najeżki. Bo w sumie poza rozdęciem nawet te kolce się zgadzają... Mam wrażenie, że trzeba mnie obchodzić z daleka.
Tapada, zanahorias... znowu nie umiem na hiszpański... meillones, tenedo, limpiar, batir, freir, pegar *mamrocze*
Fajnie, że wiedziałam, że ty też masz blogpota xDD
OdpowiedzUsuń