Cóż za adekwatna piosenka właśnie mi się włączyła.Powinnam być rozżalona, wściekła na siebie, pełna poczucia winy, pokorna i przepraszająca. Ale nie jestem. Nie wiem, co o tym myśleć.
Dziś nie dowiedziałam się, gdzie są drzwi, dlatego wychodziłam ze szkoły prawie pół godziny. Stypa dla Pauliny została jednak odprawiona, także jest prawie rozgrzeszona, jeśli chodzi o przeniesienie się do nowej szkoły. Zrozumiałam też, dlaczego każda z 20 osób w mojej grupie wybrała właśnie tę klasę. W końcu nazwa 'klasa DELF' jest bardziej chwytliwa niż 'klasa frankofońska'! :)
A gdy wracałam, miałam szansę na zrobienie świetnego zdjęcia, które ciągle chodzi mi po głowie. Ale, tradycyjnie, sprawdziło się stare kosmiczne prawo: 'Zawsze, gdy nie masz aparatu, dzieje się coś ciekawego'...
Zaspokoiłam także dręczącą mnie od jakiegoś czasu palącą potrzebę kupienia shake'a. Co prawda moje węzły dają trochę teraz o sobie znać, ale przynajmniej jestem już spokojniejsza.
A co to była za sytuacja, co chciałaś ją pyknąć *ciekawość*?
OdpowiedzUsuństałam na przystanku tramwajowym. był akurat taki szary, ponury dzień, tak samo mijający mnie ludzie nie wyróżniali się niczym szczególnym, każdy miał czarną czy szarą kurtkę. w pewnym momencie przyszło skądś dziecko w tak okropnie jaskrawej żółtej kurtce, że aż biło to po oczach. miało dodatkowo wielkiego czerwonego lizaka, który zasłaniał mu pół twarzy. wyglądało to świetnie, ale jak zwykle nie miałam aparatu --'
OdpowiedzUsuńUuu, szkoda
OdpowiedzUsuńAle widzę ten kolor oczami wyobraźni za to xPP