2.22.2009

Sunday? Shit happens.



Fragment mojej notatki z biologii: 'czaszka trwa zarówno podczas życia płodowego, jak i przez kilka następnych lat'.

Akurat kiedy po powrocie z To-Nasza-Siedemnasta-Rocznica-Kochanie-I-Powinniśmy-Uczcić-Ją-Minutą-Ciszy-Ale-Zapraszam-Was-Wszystkich-Na-Obiad zabrałam się z powrotem do lekcji, absolutnie najpilniejszą rzeczą okazało się zgranie tacie na telefon Diany Krall, którą dopiero co wrzucałam mu na płytę. Aktualnie siedzę więc i czekam na koniec instalacji nokiowego oprogramowania, które, sądząc po czasie oczekiwania, ma co najmniej 5 gigabajtów.

A zasadniczo to przyszłam tu, żeby oznajmić, iż zostało:
7h 40 min do końca weekendu :(
6 dni do wyjazdu do babci
7 dni do początku marca, co będzie dla mnie symboliczne, nawet jeśli do tego czasu nie stopnieje śnieg
9 dni do prezentacji z polskiego, co do której nadal nie zdecydowałam się, czy po ostatniej w ogóle ją robić
10 dni do zebrania (i skróconych lekcji *mroczne plany*)
57 dni do teoretycznego wyjazdu na wycieczkę
95 dni do moich imienin
117 dni do wakacji
129 dni do Open'era
157 dni do moich urodzin
523 dni do mojej 18-tki.

Czy ja już kiedyś przypadkiem nie mówiłam, że nienawidzę niedziel?

3 komentarze:

  1. serio masz zamiar sie wyprowadzic w wieku 18 lat? =OOO

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie, właśnie. koniec liceum wypada nam na 19 ;d a gdzie masz zamiar zawędrować? polska czy inny kraj? ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. mi by tez sie marzyło zycie za granica, ale na okres studiow nie ma opcji, wiesz trzeba szukać miejsca dla siebie w polsce ;<

    OdpowiedzUsuń