Nie do końca rozumiem, jak to się stało, ale bez kłótni, poważnych rozmów i chamskich tekstów (z obu stron, zaznaczam) udało mi się nie zostać zaciągniętą do kościoła. W ramach rewanżu posprzątałam w kuchni i porobiłam różne drobiazgi, na które nigdy nie ma czasu w tygodniu, a też się przydają. Postanowiłam też ponadrabiać trochę zaległości i w związku z tym siedzę właśnie nad zadaniem z matematyki. Miłe jest, że może mi do tego przygrywać Muse, nawet jeśli Mat Bellamy śpiewa właśnie 'last chance to loose control'.
Dobrze, że moi rodzice mają podobny stosunek do mojego, jeśli chodzi o kościół ^^"
OdpowiedzUsuńJa właśnie napisałam te trzydzieści zdań dla Madzi (jak się ich nauczę, nie mam zielonego pojęcia, bo to jest dłuższe niż 10min do Candy o_O), słucham Bjork (łaaa, tata mi kupił płytę *chwali się*) i na szczęście jutro nie ma matmy :D
Nie umiem przejść drugiego levelu.
OdpowiedzUsuńMoi już się poddali jeśli chodzi o mnie i Kościół xP
OdpowiedzUsuńAle też dziś tylee rzeczy zrobiłam *duma*
A co do tego drugiego możesz mieć rację, chociaż ciężko rozstrzygnąć, bo nawet sobie żadnej strzałki nie zrobiłam do czego się to odnosi tylko miałam tak na boku nabazgrałam przy "Bogurodzicy"... Cóż, mam nadzieję, że nie było aż tak ważne XDD