Mam ochotę stwierdzić radosnym głosem 'pieprzyć to' i rzucić gdzieś daleko zeszytem z biologii. Ale tego nie zrobię, bo ostatnio za często wybieram sobie tę mądrość za motto życiowe. Zamiast tego popijam herbatę, od której 'może kiedyś stanąć ci serce, Magda', siedzę sobie z notatkami na kolanach, czytam je, nie rozumiejąc ani słowa, i zastanawiam się. Zastanawiam się, skąd u mnie to zobojętnienie. Bo nie jest to niechęć, nie jest to znużenie, nie straciłam motywacji i zapału, nie umiem wytłumaczyć się przeziębieniem, fazami księżyca czy 1829 rocznicą śmierci Marka Aureliusza. Momentami tak bardzo nie obchodzi mnie, co powinnam zrobić, co mówię, czy robię komuś przykrość, że aż mnie to intryguje. Bo na pewno nie umiem się tym przejąć.
Potrzebuję albo na tyle się w tym pogrążyć, że w końcu sama stwierdzę, że już starczy, albo porządnego kopa w dupę. Bo jakoś do tej pory nie udało mi się tego pozbyć.
Ale nie bójcie się, zastanawiam się nad takimi rzeczami tylko wieczorami. We dnie nikomu nie grozi usłyszenie ode mnie dziwnych przemyśleń.
Ciekawe, czy transfery zależą od prędkości procesów myślowych właściciela komputera. *obserwuje pełznący po ziemi wykres ściągania 5x18*
♫ The Verve - Lucky Man
Nie martw się, mam tak samo.
OdpowiedzUsuńPrzez co ściągasz?
No, ale po części jest podobnie ^^''
OdpowiedzUsuńJa niby ściągałam przez torrenta, ale zrezygnowałam jak znalazłam stronę, na której mogę oglądać bez ściągania (by sobie nie zapychać dejbla) i zgram wszystko dopiero przy 20 odcinku mniej-więcej ^_^
No dobra, ewentualnie skutki są podobne XD
OdpowiedzUsuń