
I tak sobie żyjemy, prowadząc rozmowy o życiu, śmierci i turbulencjach. Zżera mnie zazdrość z powodu wyjazdu Ani, ją zżera strach z powodu nocnego lotu. Pawła chyba nie zżera nic, co najwyżej komary. Poza tym za dużo jem, uczę się gotować (?), a
Notre Dame de Paris powoli dobiega do końca. Również dosłownego, bo dzisiaj rozwaliłam obindowanie. A, i jeszcze cierpię na chroniczne niewyspanie, prawie jak w trakcie roku szkolnego. Dzisiaj zasnęłam w połowie rozmowy z Anią, leżąc na siatce z zakupami i w poprzek łóżka. Czuję się nieco jak narkoleptyczka.
Przeraża mnie to, że muszę podpisać 494 piosenki tylko po to, żeby znaleźć te źle nagrane. Potem oczywiście nagrać je jeszcze raz.
♫ The White Stripes - Hypnotise
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz