Czekamy dosyć długo, żeby wsiąść do autobusu. W tym czasie przemakam od stóp do głów, prawie wpadam też do dosyć sporej kałuży. Nasza grupa bardzo się rozdziela, ale w końcu wszystkim udaje się dotrzeć na dworzec. Tam, czekając na pociąg, rozbijamy obóz koło innych openerowiczów i próbujemy chociaż trochę wysuszyć przemoczone ubrania.
Na pociąg zbieramy się trochę za późno. W rezultacie końcowy odcinek drogi biegniemy. Bagaż dosyć skutecznie to udaremnia. Zdążamy. Z pewnymi problemami przedostajemy się przez zatłoczony korytarz. W końcu znajdujemy właściwe miejsca. Z drogi nie pamiętam praktycznie nic. Zaraz za Gdańskiem zasypiam i budzę się tak naprawdę dopiero w Warszawie.
Po wyjściu z Centralnej jedziemy jeszcze metrem i autobusem. Schodząc do 'jedynej nitki', jak mówi Iza, odkrywam, że system kasowania biletów nieco mnie przerasta i próbuję sforsować barierki.
Droga wydaje mi się niesamowicie długa. Z ulgą wtaczam się do mieszkania Izy i padam na najbliższą kanapę. Włączamy telewizję, żeby nadrobić zaległości. Kiedy okazuje się, że reklamy są dokładnie takie same jak przed moim wyjazdem, stwierdzam, że niewiele mnie ominęło.
Skończyła mi się wena.
♫ The Dead Weather - Treat Me Like Your Mother
Takie sprawozdanie jakby dla gazety *lekko speszona* ^^
OdpowiedzUsuńja się dzisiaj zorientowałam jakie to jest niesamowicie trudne, to całe pozowanie. cala sesja ma chyba z 4 stroje, o ile się nie mylę i zastanawiam się, w ktorym zdjecia wyszly najlepsze :) tutaj masz tez kilka zdjec http://www.maxmodels.pl/smok.html ^^ a ja musze czekac, az on ruszy tylek i nagra mi te zdjecia na plyte : ppp
OdpowiedzUsuń