Dostałam dar boży w postaci poprawy z matematyki odłożonej na maj. Czemu tego w takim razie nie wykorzystuję? Nie cierpię swojej rozlazłości, ale zwykle tylko na nią narzekam.
Miałam dać zdjęcie jednego z ogłoszeń porozwieszanych na całym osiedlu, ale jeszcze takowego zdjęcia nie zrobiłam. Nikt w każdym razie na tę chwilę nie zgłosił się z odnalezionym samolotem. Paweł jest niepocieszony, tata nieszczególnie wstrząśnięty, irytuje się tylko zgubionymi (!) okularami. Jeśli chodzi o poszukiwania ich, opadłam z sił. Przetrząsnęłam dosłownie wszystko, od lodówki po szafę na korytarzu, i jak zwykle nic. Pewnie i tak znajdą się w aucie.
Z całą pewnością nie mam o czym pisać; jak zwykle, wszystko mi uciekło. Mogłam nie myśleć tyle o tej notce, a po prostu dodać ją wcześniej.
♫ Wolfmother - Dimension
Zawsze tak jest,że powinno się pisać, kiedy ma się ochotę, bo później to nie ma się nic do powiedzenia ^^'
OdpowiedzUsuńJa też mam jakąś taką szkolną rozlazłość- znaczy mam ją od zawsze, ale ostatnio jakoś wyjątkowo ;]