4.09.2009

Hold your breath and count to ten, then fall apart and start again

Okazuje się, że kiedy siedziałam w domu, ominęły mnie naprawdę sympatyczne temperatury. Tymczasem kiedy mnie kończy się areszt, coś się dzieje z pogodą. Ale nie narzekam. W miarę dzielnie przetrwałam (nawet jeśli miałam pewne chwile... zwątpienia *wstyd*), prawie zawsze pamiętałam o wzięciu leków na czas i jakoś minęło.

Mama zapowiada, że w tym roku nie będzie przedświątecznego szaleństwa. Czuję jednak, że nie ma racji, i chyba dlatego jutro będę musiała zostawić sobie do dyspozycji.
Cóż, kolejne święta dopiero w grudniu. Się przeżyje. Szczególnie że już niedługo dziadek wychodzi ze szpitala :)

Garfield nie działa!

[link] - uwielbiam tego bobra :D

♫ Placebo - English Summer Rain