2.02.2011

Najwyraźniej muszę już uznać za pewnik, że mam w sobie coś, co irytuje ludzi. Nie wiem, co to jest, i nie zamierzam nic z tym robić. Na szczęście żyję swoim życiem i wmawiam sobie, że mam gdzieś tych, którzy mi w nie włażą z buciorami, szkoda tylko, że przed dwoma ciężkimi dniami się zdenerwowałam.
Ale i tak zdam.

1 komentarz:

  1. w obliczu przybyłych wypowiedzi, zezwolę sobie na ta małą przyjemność :]
    spieszę wyjaśnić, że moje elokwentne 'ymmm' dotyczyło komentarza przedmówcy w tamtej notce. otóż uważam za dość zabawną sytuację, w której po morzu słów, poruszeniu literatury, filmu (jakiekolwiek by nie były) egzaminów, ktoś zaczyna wypowiedź, zapewniając, że przeczytał to wszystko. A następnie jest w stanie odnieść się jedynie do tak trywialnej sprawy, jak chodzenie w obcasach. ooooo proszę, jeszczeee! :D:D:D:D Daria, wiesz, byłam właśnie pierwszy raz na Twoim blogu, nigdy tam nie wrócę, choćby kolejny hiroł w pelerynie niewidce zechciał skomentować i mnie :D:D po tym, jak dowiedziałam się, że starasz się o studia w szkocji, jak słyszałam tyle pozytywnych wypowiedzi o Pukim, myślałam, że może choć parę osób zmieniło się na plus. cudawianki. właściwie nawet nie zorientowałam się, że Twój komentarz może Magdę w jakikolwiek sposób dotknąć, co innego wulgarne ironizowanie. wracając do sprawy, jak człowiek tylko obserwuje laski w szkole, która jak w jakich butach chodzi, co jest modne, co nie i pod tym względem ocenia i wypowiada się o innych, myśląc, że obchodzi ich to tak samo, jak Ciebie, to to jest, delikatnie mówiąc, niezdrowe.

    OdpowiedzUsuń