1.23.2011

Sigo tranquila como una paloma de e’quina

Pomijając to, że nadal żałuję nieurodzenia się w tym wcieleniu seksowną Latynoską (ale na pewno w którymś musiałam być, skąd bym miała te wszystkie dziwne zainteresowania), mam parę Spostrzeżeń.

- Wychodzenie na stok po jednej godzinie snu jest fatalnym posunięciem (i nie ma to nic wspólnego z moimi idealnymi butami, które są piękne i wygodne; najwyższa pora, żeby ktoś fundował mi te droższe, bo to jednak nie jest kwestia nieumiejętności chodzenia na obcasach)
- Muzyka w radiu jest tak samo zła jak zawsze, a już ta kichowata 'piosenka' Rihanny nie zasługuje w ogóle na szczytne miano melodii (jak można takie coś nagrać, dopuścić do rozpowszechniania i słuchać?! Wbrew pozorom nie jestem aż tak wybredna i rzadko rzucam krytyką w taki sposób, ale to mnie razi dogłębnie i godzi w poczucie dobrego smaku.)
- Gatunek $n0\/\/b0@rdzI$t3k świetnie się trzyma, obklejony Burtonami od stóp do głów (podobno Polacy nie zarabiają wiele, kogo stać na ustrojenie się w ten sposób? Fascynuje mnie perspektywa kurtki za 1000 zł) i zdzierający ostatni śnieg ze stoku przy dumnej jeździe na piętach
- Wyszłam na przeziębieniu całkiem korzystnie finansowo (nienawidzę być zadłużona)
- Nigdy więcej lakierów z targu!!! Moje biedne paznokcie
- Pierwszy tydzień prze... to znaczy wypoczęłam od nauki, bo nie od czytania (co jest dziwne przy mojej awersji do książek w czasie pozaszkolnym) i najwyższa pora to zmienić (przeraża mnie widok Tracku, za chwilę matura)
- Zakupy nadal aktualne.

Odgórne zarządzenia: doleczyć się, uczyć się, nie przejmować się niektórymi ludźmi. I iść spać; co to za odpoczynek, kiedy znowu siedzi się do późna.

Przyzwyczajam się już do braku komentarzy. Człowiek bez Fejsbuczqa naprawdę nie istnieje, ale w sumie całkiem mu z tym dobrze, bo ma nadzieję na lepsze perspektywy w przyszłości.




Dobrze, że i tym razem to się jakoś rozwiązało; chociaż zawsze się udaje, to strach jest.


♫♫♪ Shakira - Loca

11 komentarzy:

  1. Nie słucham radia. Nie maluję paznokci bez okazji. Nie jeżdżę na nartach, na desce tym bardziej. Za to zawsze cieszę się widząc nowe zdjęcie i notkę tutaj. A to zdjęcie na dodatek wydaje mi się w jakiś sposób szczególne. Jak widzisz nie jestem w stanie zbytnio odnieść się do Twoich notek, choć często bardzo chcę i czytam je po kilka razy, nim pojawiają się nowe. Mogę ewentualnie przytaknąć, że brak snu nawet w ferie męczy :D Nie wyrabiam z nauką, choć siedzę nad biologią ile mogę. A do matury, jak zauważyłaś, coraz mniej czasu i nie wiem, kiedy zmądrzeję i zacznę się przygotowywać...mwa, co do książek, zazdroszczę, też chętnie nadrobiłabym zaległości w lekturze. a tu nawet nie ma kiedy doczytać lestata, którego ostatecznie dostałam. możesz mnie pokrytykować za podzielanie wampirzej manii, ale przyznaję się tylko do pani rice :P
    tak teraz pomyślałam, że w sumie byłam ciekawa Twoich wrażeń po studniówce, może nawet zdjęć ^^
    co do facebooka. minie jak każda internetowa moda. pojawi się coś innego. na moje oko póki jest użyteczne, to niech będzie. tak samo było z nk.
    shakira? blee .-.
    a jaaaakie masz fajne buuuty? ^___^

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ja wiem, czy takie szczególne. Mam już bardziej istotne dla mnie. To jest po prostu takie sobie. ;)
    notki piszę głównie dla siebie i zawsze tak było, więc jakoś szczególnie nie objaśniam swoich skrótów myślowych. ale cieszę się, że i tak czytasz, chociaż pewnie są niezrozumiałe.
    też powinnam zacząć się tak ostro uczyć, a nie niezobowiązująco poczytywać. najlepiej zacznę od zaraz.
    akurat wampirom już dawno odpuściłam. ile można.
    mnie się podobało nawet. a zdjęć nie mam poza jednym jak na razie. na pewno ciekawsze przeżycia są opisane na facebooku, ja nie jestem osobą interesującą.
    te, które kupiłam na studniówkę. na najwyższym obcasie i najwygodniejsze, lepsze od takich na 3 cm. ciągle mnie to zadziwia.

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie zupełnie odwrotnie. nikogo z tych, którzy publikowali, nie miałam ani nie mam zamiaru pytać :P włazić na ich blogi nie zamierzam również :]
    właściwie nie jem, mało śpię, próbuję przeczytać Villeego i tak co dzień od niecałych dwóch tygodni. i tak się w sobotę zupełnie skompromituję, bo jak dotąd mam połowę. hurra!
    chętnie czytałabym więcej. nie mam zamiaru już Ci się naprzykrzać o gg, nikt właściwie nie ma na to czasu. A takie dłuższe notki co u Ciebie do odczytania w czasie dowolnym są naprawdę fajne ^^ tylko potem to wyczekiwanie jak sobie człowiek przypomni :D
    a ja właśnie do tej pory nie miałam styczności poza filmem "wywiad..." z tematyką wampirzą. i jak się okazuje, jeszcze na to nie czas, ale w czerwcu mnie popamiętają! ;)
    hmmm co Ty powiesz o tych butkach. zakochałam się w swoich studniówkowych, ale nie mają więcej niż jakieś 10cm i są na dość szerokim obcasie, żadne szpile. szalałam i nóżki bolały, więc jak się ma wysokość obcasów do odczuwanego bólu sprawdzę empirycznie dopiero wiosną ^^ a na szpilkach wymiatasz czy też masz takie szersze? mwa, ponoć z tych naprawdę dobrych sklepów, w których pewnie się zaopatrujesz, to takie czary-mary potrafią, żeby to było wygodne mimo WSZYSTKO. ciekawe, czy utrzymywacze równowagi do szpilek też są w stanie wmontować *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz właśnie kupiłam droższe obcasy, i to na przecenie w Zarze. wszystkie poprzednie miałam z CCC i myślałam, że to ja nie umiem w nich chodzić. a one są po prostu fatalnie wyprofilowane. teraz już nie będę mieć dużo butów, tylko kupować parę na rok, jak poznałam tę wygodę. ;)
    to szpilki, ale wiele wyjaśnia też fakt, że na platformach. obcas ok 11-12 cm, ale dzięki platformom nie czuć. ale i tak są maksymalnie wygodne.
    no i postanowiłam sobie jakiś czas temu nauczyć się chodzić na obcasach, a że nie odpuszczam łatwo, całą zeszłą zimę przechodziłam w kozakach na obcasie dosyć wysokim. co prawda w tym roku dałam sobie spokój, ale powiem Ci, że to wiele daje. potem już mi było o wiele łatwiej.
    ja czytałam kiedyś coś tam Rice i było to tak patetyczne, rozwlekłe i ciężkie, że odpuściłam sobie. filmu, jak zwykle, nie widziałam. ale żeby nie było, że krytykuję bezpodstawnie, czytałam sporo zmierzchu (zanim to stało się popularne, wzięłam nową książkę z biblioteki) i nawet widziałam kawałek ekranizacji. ale pattison jest ohydny i nie wytrzymałam tego.
    mój villee pokrył się kurzem. kurczę, ale mam wyrzuty sumienia, wszyscy się uczą, a ja znajduję miliony wymówek. ale teraz to już naprawdę nie mam na kiedy odkładać. po wysłaniu aplikacji na studia wszystko już jest takie ostateczne i przerażające. teraz żyję w strachu, że napiszą do mnie z uniwersytetu, że chcą przeprowadzić ze mną rozmowę kwalifikacyjną przez telefon. Mateusz dzisiaj się o takim czymś dowiedział oO Boże, a jeszcze w przyszłym tygodniu DELF i prawo jazdy, to by mnie zabiło.
    widzę, że nadal nie trawisz swojej byłej klasy. to tak jak ja, z małą różnicą, że moja nie jest niestety była. ale już niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  5. heh, niektóre rzeczy po prostu są nie do strawienia, więc organizm się ich pozbywa, myśl o tych ludkach jak o grudkach celulozy ;]

    Maaaaaaaaagdaaaaaa! porównywać zmierzch i Rice, wiesz co?! zgadza się, literatura Rice jest w pewnym sensie ciężka, sama nie wiem, czy przez to przejdę do końca, ale na pewno nie jest durna w przeciwieństwie do tej słodkiej sagi. jak już wyraziłam swoje oburzenie mogę powiedzieć, że film naprawdę warto zobaczyć. ma w sobie 'coś', przez co sięgnęłam po tą książkę. a co w niej znalazłam, to niestety troszkę inna sprawa. chociaż niestety stety, są i minusy i plusy. ciężko się przestawić z filmowego wizerunku postaci, którą uwielbiasz, na ten książkowy, odmienny. i faktycznie trochę hm, patetyczne, choć nie do końca jest to dobre słowo. za to istota problemu zachowana i rozwijana. z resztą, pogadaj z teściową, ona Ci to wszystko pięknie i dokładnie wyłoży :D

    mój Villee się pokrywa kolorowymi karteczkami. wyjaśnię, że pojutrze jadę się skompromitować do Katowic z materiału, w którego zakres Villee wchodzi. fajnie raczej nie będzie.
    a matura maturą. biorę pod uwagę najczarniejsze wersje, czego nigdy się nie spodziewałam, dlatego właśnie, że nie uczę się do matury. do tego żeby było zabawnie zrobili rozgardiasz z różnymi poziomami przedmiotu na różnych uczelniach. a mnie i tak powali chemia.jeje.

    o wszystkim tym na temat studiów za granicą co do osób od Was, w tym co do Ciebie :P trochę dowiaduję się od Emilii. nie sądzę, żebyś miała się czym tak martwić. jestem pewna, że obydwie sobie świetnie dacie radę. nawet jakby co, naprawdę nie masz się co bać tej rozmowy, znasz język świetnie, a oni nie powinni pytać nie wiem, o enzymy cyklu krebsa. z Twoim rozsądkiem w nocy wybudzona odpowiadałabyś im poprawnie i z sensem :P

    w życiu bym nie przypuszczała, że zara ma wygodne buty! nie za bardzo szanuję tą markę :D zimowe na obcasie, łoł. wywróciłabym się zaraz pod oknami na tym lodzie :D nii, do szpilek czy to platformie, czy bez, na razie mi się nie spieszy ^^' mam takie pantofelki szpilkopodobne, ale jakieś 5-7cm, więc daję radę. a wyższe mam na szerszym obcasie, takie na wiosnę/jesień i teraz te ze studniówki. wszystko bardzo fajnie, tylko sąsiedzi mają chyba niezły ubaw, jak co rano podbiegam do przystanku :D

    trzymam kciuki zarówno za DELF jak i prawo jazdy!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciągle mi się kasuje komentarz. już trzeci raz piszę. :/

    zdaję sobie sprawę, że różnią się zupełnie, ale dla mnie i tak lądują w jednym worku, bo nie przemawiają do mnie kompletnie. no i są popularne, a jestem uprzedzona do rzeczy popularnych

    nie martwię się tym na zapas, bo na razie mnie olali. ale naprawdę wolałabym w razie czego interview na żywo, a nie telefoniczny.

    czemu nie szanujesz? ja nie mam od nich ciuchów, są jakoś zbyt drogie w porównaniu z takimi samymi z innych sklepów, ale te buty są naprawdę super.
    a w kozakach na obcasie chodzi się stabilniej, jakkolwiek by to nie brzmiało. bardziej zwracasz na to uwagę i potem nawet w płaskich butach ma się dobrą przyczepność. ani razu się jeszcze nie przewróciłam tej zimy, a generalnie u nas rzadko pozbywają się lodu z chodników.

    co do olimpiady, to osobiście cieszę się, że dałam sobie z tym spokój w tym roku, oszczędzam nerwy przynajmniej. ale Tobie jak najbardziej życzę powodzenia, na pewno sobie poradzisz.
    jeśli chodzi o mój przyszły tydzień, to jak zwykle nic z tym nie robię, więc nie ma o czym mówić nawet.

    czemu łops?

    OdpowiedzUsuń
  7. bo mi wychodzą komentarze na kilometry, ale spaaam :D

    w sumie nie zauważyłam, żeby rice była jakaś popularna. oprócz mnie, wiem, że właśnie Kusia czyta i jedna dziewczyna z mojej klasy, wszystko. i i tak kocham ten film, nawet, jeśli jest popularny :x właśnie się zastanawiam, czy faktycznie Tobie powinnam go polecać. myślę, że Louie, który mnie zaczął irytować chyba za jakimś czwartym czy piątym razem, Ciebie zniesmaczy od razu swoim roztkliwianiem się. chociaż nie można powiedzieć, że pitt źle zagrał. a lestat, claudia, scenografia i achhh stroje, są warte wielu poświęceń :D

    rozumiem. Emilia właśnie rozmawiała z tym jakimś odpowiednim ludziem na żywo o ważnych rzeczach. najpierw trochę stresiku, ale potem siuu ładnie poszła a ja tylko myślałam 'achaaa'. plus rozmowy telefonicznej może być taki, że nie zobaczą, jak człowiekowi drżą ręce i takie tam np, a głos zawsze masz pewny, z tego, co pamiętam. będzie dobrze!!

    też nie mam. w życiu bym tyle nie wywaliła na ciuch tak marnej jakości. ani materiałów ani krojów nie mają takich, żeby to było coś wartego uwagi. rozmiarówka z księżyca spadła. razem z obsługą. ale gawiedź widzi 'zara', gawiedź robi ' aaaa *_* '

    nie wierzę co do tych butów! nie ma mowy, żebym ja na tej wsi mojej robiła odcinek dom-przystanek w 4 min na obcasach zimą. na obcasach w ogóle .-. poza tym chyba coś źle rozumiem. w sensie na obcasach masz lepszą przyczepność, zwracasz na to uwagę i potem radzisz sobie na płaskim, czy na obcasach jest trudniej, bardzo się starasz i w końcu tak przyuczasz, że na płaskim to pikuś?

    ja tylko z powodu olimpiady dotknęłam czegoś więcej z biologii. a czas najwyższy. chociaż dwa tygodnie na całego Villeego to średni pomysł -.-' utknęłam w szczegółach, popłynęłam na biochemii i efekt jest taki, że rzeczy ważnych umiem połowę w porównaniu z zeszłym rokiem. brawo ja! ale dziękuję za dobre słowo i nie dziękuję ^^

    wiesz, są jeszcze trzy dni do przyszłego tygodnia. całkiem sporo czasu. a sama pisałaś kiedyś, że pod koniec zbierasz się po cichu i nadganiasz, jeśli dobrze pamiętam. w mojej szkole jest takie powiedzonko po pewnym nauczycielu: 'jedziesz ciocia!' ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pitt bardzo dobrze zagrał, Louis niestety jest jaki jest, że się tak wtrącę :D Ale gorzej się czytało jego głębokie przemyślenia w Wywiadzie-książce, to na pewno... *STOP* Kończę na tym, bo jak się rozkręcę, to ty wiesz Gosia, na co mnie stać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. domyślam się. ale będzie trudno pobić ilość spamu, którym ostatnio zalałam tego bloga. przyjmujesz wyzwanie? :P tylko może przerzućmy się na inne miejsce w sieci, co by się twórczyni tego nie załamała :D

    OdpowiedzUsuń