Mam już dosyć polityki tramwajowej/niedzielnej, bólu głowy, czytania pierdół w internecie i ogólnie komputera, zawalania sprawdzianów z matematyki i kłótni o zupełne idiotyzmy z tobą. Całkowicie nie umiem się pozbierać ani sobie nie radzę. Jakoś z czasem 'ogarnięcie się' nie przychodzi. Nie wiem już, co powinnam zrobić, naprawdę. Plus jeszcze ten nieszczęsny PMS.Na komentarze poprzednie odpiszę potem.