3.21.2010

No dawn, no day, I'm always in this twilight

Mówiłam, że odratuję?

Wiosnę uważam za oficjalnie rozpoczętą. Porządki w szafie, i to bardzo dokładne, żółty płaszcz, pozytywne nastawienie i słońce. Czyżby tylko tego było mi trzeba? Najwyraźniej. :)
Chociaż w zasadzie chciałabym jeszcze nauczyć się olewać pewne elementy życia codziennego.

Moje oczy i moja psychika protestują przeciwko komputerowi. Szybko uwinęłam się ze swoją stroną, teraz pomogę ci z grafiką i już wystarczy. Mam potrzebę to ograniczyć prawie zupełnie. Mam wrażenie, że systematyczne zmniejszanie czasu spędzanego w internecie wychodzi mi tylko na dobre.

A póki co, byle do środy. I tak jestem z siebie zadowolona. Chociaż oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, jak nikłe są moje szanse, wolałabym już wiedzieć, quoi que ce soit.

♫♫♪ Florence and the Machine - Cosmic Love

1 komentarz:

  1. uwielbiam wyrażenie quoi que ce soit, tak fajnie brzmi <3 w srode wyniki z olimpiady, czy co? :)

    OdpowiedzUsuń