11.09.2009

My hopes of being stolen might just ring true

I przez tą głupią sprawę uleciała mi notka, którą noszę sobie w głowie od wczoraj. Chociaż może nie tyle uleciała, co wydaje mi się bezsensowne przedstawianie jej teraz, bo byłabym mało wiarygodna.

Jako że obiecałam sobie nieco dorosnąć i nie szastać oskarżeniami tylko w internecie, a w prawdziwym świecie milczeć, skomentuję krótko: Boże, przecież za dwa miesiące będziemy rocznikowo pełnoletni, a bawimy się w 'psze pani, a on powiedział, że jest lepszy ode mnie'. Porażka. Kiedy już uspokoję się, przemyślę to jeszcze raz i to, co uważam, nadal wyda mi się logiczne, odezwę się jutro na lekcji. Naprawdę. Bo to już jest żałosne.

Tip of the day: Nie nakręcać się w drodze do domu.

♫ Arctic Monkeys - Fire and the Thud

8 komentarzy:

  1. Zapomniałaś o Louisie, komecie i koniu!

    W sumie niektóre sytuacje w naszej klasie faktycznie są żałosne, ale fakt ustalania rzeczy *wspólnie* i przekazywania rzeczy *sobie nawzajem* buduje klasę z dwóch grup jako taką, więc coś jednak powinno się zmienić xP Gdybym była jakaś nadpobudliwa i uczyła się cały weekend, pewnie bardziej by mnie ruszyła kwestia przeniesienia historii (btw., kolejny raz), a tak to tylko mierzi mnie reakcja na nasze pytanie: "Ale dlaczego my nic nie wiemy?" Nie chcę wskazywać palcami, bo to nieładnie (jak chcesz, to ci w szkole powiem ofc XD o kogo mi dokładnie chodzi), ale są osoby po prostu mnie WKURZAJĄCE, świat się nie składa z forum na naszej-klasie tylko i wyłącznie XD Już tam nie wchodzę praktycznie, parę osób wcale nie ma tam konta, a mimo to grupa sobie ustala między sobą właśnie *tam* i nigdzie indziej, że coś jest przeniesione albo cokolwiek innego {Dzień Europejski pewnie też, haha}, i ma do nas pretensje, że "Przecież to na nk było!". To jest dopiero żałosne xD Także mnie nie chodzi o żadne konkretne sytuacje, które mnie jakoś bardzo dotknęły, tylko o całokształt nie-przekazywania-sobie (jak te nieszczęsne pytania z PO).
    Odezwij się jutro, jestem ciekawa twojej opinii xD

    A poza tym takie kłótnie są zabawne same w sobie, nie uważasz? Zawsze to jakieś urozmaicenie szarego, zwykłego tygodnia XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsza była Judyta po jakimś czasie: Boże, one obie płaczą...! :D
    {chyba masochistycznie przeczytam sobie ten fragment z koniem, jeśli znajdę książkę}

    Napisz mi tu odpowiedź, jeśli ci się chce ;) Ale na żywo też, bo ty cichociemnie nigdy się nie odzywasz w takich sytuacjach, dlatego mnie to ciekawi, i reakcja innych na twoją opinię też xD

    OdpowiedzUsuń
  3. a do tego nam sie oberwalo za slaba komunikacje werbalna : DDD nie no, dzisiaj bylam tak podirytowana tym wszystkim, ze myslalam, ze rozniose wszystkich (a cegle w szczegolnosci), ale stwierdzilam, ze nie ma co sie klocic o glupoty i mysle, ze bedzie ok, zresza, zobaczymy jutro ; *

    : )

    OdpowiedzUsuń
  4. MAM.


    "(...)
    Luis usłyszał jakiś dźwięk. Suchy i szeleszczący, jak powolne mięcie starego zetlałego papieru. Ochrypłe i rzężące "hhhaaachhhh", jakby ktoś wyzionął ducha. Rita obejrzała się w stronę stajni. Zakryła usta ręką, a oczy zrobiły jej się ogromne ze strachu.
    Serce podeszło Luisowi do gardła. Musiał zebrać wszystkie siły, żeby też się odwrócić.
    Coś usiłowało wyjść ze starej stajni.
    Coś wielkiego, szarego i zgarbionego.
    Kiedyś pewnie było koniem.
    Teraz stało się wyschniętym, srebrzystym... czymś. Kiedy poruszyło zniekształconą przednią nogą, kawałki skóry osypały się z niej deszczem łusek. Cienkie kruche kości pękły z trzaskiem. Z pyska stworzenia wydobywał się upiorny jęk. Oczodoły miało puste, ale Luisowi wydało się, że błaga o zakończenie tej męki - o śmierć.
    Nie pamiętał, kiedy zaczął uciekać. (...)
    Wlokąca się z trudem okropność dotarła do starej piwnicy. Drewniane deski załamały się pod jej ciężarem. Z ostatnim rykiem rozpaczy stworzenie wpadło w czeluść. Z otworu w ziemi buchnął kłąb pyłu.
    A potem nagle siedzieli na rowerach i pedałowali ile sił w nogach, byle dalej od farmy i jej strasznych tajemnic."


    ... EJ. To jest wciąż dobre i wciąż obrzydliwie straszne! Makabra :O

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo, toster dla tej pani, oba stwierdzenia prawidłowe! [wiwatuje] Ale czytałam głównie ostatnią [najukochańszą] część z furiami, ja uwielbiam jak one gadają i jak Potter się robi taki makabryczny ;o
    Świetne zdjęcie ^^ Pozwól, że na temat notki twojej się nie wypowiem, bo nie znam waszej obecnej sytuacji xP

    OdpowiedzUsuń
  6. widzialam wlasnie, jak sie zburaczylas i mialam nadzieje, ze ja tez nie jestem czerwona :PP
    nie no, ja sie nakrecalam, ale stwierdzilam, ze to nie ma sensu, bo prawdopodobnie poklocilabym sie o to z szymonem, a nie czuje potrzeby obrazania sie o takie rzeczy xDDDD poza tym on i tak nigdy nic nie wie, wiec tym bardziej : D

    OdpowiedzUsuń
  7. Możesz mi przybliżyć na gadu, jeśli chcesz, chętnie się dowiem, co się wyrabia ^^
    I no, nie całość, tylko te ostatnie rozdziały, szczególnie kiedy Potter był u Syriusza i w ogóle cała akcja z opętaniem, jego dziwne sny i burzenie murów oraz strzaskany znicz. To troszkę śmieszne, że pomimo całego erotyzmu tego fanfica wracam głównie do tych mrocznych momentów xP

    OdpowiedzUsuń
  8. a dyskusji i tak nie bylo.. z tego co slyszalam to grupie angielskiej sie oberwalo za brak komunikacji i chyba na tym koniec. chociaz szczerze mowiac watpie w jakies zmiany, bo tak nagle z dnia na dzien zaczniemy byc o wszystkim informowani? niedoczekanie xDDD

    OdpowiedzUsuń