5.11.2009

I was waiting on a different story

W nieco gorszym stanie przetrwałam piątek, w sobotę było nawet ok, a w niedzielę zupełnie mnie ścięło. Dziś zresztą też nie było aż tak cudownie, przez chwilę na biologii miałam jakieś dziwne wizje. Ale i tak jestem zadowolona, że poszłam. Trzeba walczyć z... ze sobą? Dzięki temu już mi lepiej. ^^ Na hiszpańskim powinno więc być dobrze. Nawet jeśli jakieś dzieci znowu będą śpiewać nam pod oknami 'My Heart Will Go On', nie mogę zapomnieć o przełożeniu egzaminu. Nakłada się z DELFem oO'

Zeszły tydzień minął bezpowrotnie nie tylko w sensie kalendarzowym, co bardzo mnie cieszy. Uwielbiam to uczucie, kiedy pewnego dnia okazuje się, że jest po prostu lepiej, nawet bez konkretnej przyczyny. Taka odprężająca lekkość. I po prostu ulga, bo sama zaczynałam już siebie męczyć...

Na zakończenie jeszcze jedno. Chciałam ogłosić wszem i wobec, że obraziłam się na bibliotekarkę i teraz to już na pewno tam nie pójdę nigdy i wcale ;<
♫ Nickleback - How You Remind Me




Your Monster Name is War Dictator



You Feast On: Pickles
You Lurk Around In: Sewers
You Especially Like to Torment: Emo Kids


2 komentarze:

  1. Ojej, co ci takiego zrobiła? Związała i czytała savoir vivre po tajlandzku?
    I fuuj, ten potwór jest obleśny ;o

    OdpowiedzUsuń
  2. mi sie ustny na britamie pokrywa z delfem o.O wgl mnie to wszystko przeraza ; <<<

    OdpowiedzUsuń