7.13.2010

The concentration continually breaks

Cóż, najwyraźniej będą straty liczone w zębach. Chociaż nadal nie do końca podoba mi się ten pomysł, co jest chyba zrozumiałe.

Dalekie miejsca czekają.
- Now let's go far far away from here.
- You promise we never come back?
- I promise.

(jeszcze nie do obecnej sytuacji, ale i tak mi się kojarzy)


♫♫♪ Arctic Monkeys - Fire and the Thud

7.08.2010

But everything looks better when the sun goes down

W sumie to od kiedy wgrałam zdjęcie, straciłam pomysł na notkę. Wspomnę więc chaotycznie o tym, co miało tu być: plan wczesnego kładzenia się spać najwyraźniej runął, ale i tak czuję się o niebo lepiej niż w czerwcu. Biologia od ośmiu dni idzie sobie swoim tempem i zapowiada się obiecująco. Generalnie dużo się denerwuję, ale chyba nie więcej niż będąc w Zabrzu (całe szczęście galopująca głupota nie podążyła za mną); poza tym i tak niedługo wracam już. I zarabiam, a to w tym roku wyjątkowo ważne. We wtorek wyjazd, co prawda z rodziną, ale za granicę, nad morze, więc bilans jest oczywisty. Na całe szczęście wakacje mam w tym roku zaplanowane genialnie i nie mam czasu na narzekanie. W ogóle od dawna mam wyrzuty sumienia, narzekając.

No i 43 dni do naszego wyjazdu! Planuję wszczęcie buntu w razie zagrania przez Muse Neutron Star Collision. Wierzę, że internet zdziała cuda.

♫♫♪ The Pretty Reckless - Make Me Wanna Die

7.04.2010

Boże, niech ten Opener się już skończy, bo nie wytrzymam. Jeszcze Jack jest jutro/dzisiaj. Nawet Muse nie jest warte tego, ale było już trochę za późno na zmianę planów.

I ogólnie nie ma rzeczy, która by mnie nie irytowała. Ratunku, niech mnie ktoś wyłączy z życia na jakiś czas. Na przykład do przyszłej niedzieli.