Boże, niech ten Opener się już skończy, bo nie wytrzymam. Jeszcze Jack jest jutro/dzisiaj. Nawet Muse nie jest warte tego, ale było już trochę za późno na zmianę planów.I ogólnie nie ma rzeczy, która by mnie nie irytowała. Ratunku, niech mnie ktoś wyłączy z życia na jakiś czas. Na przykład do przyszłej niedzieli.