W sumie to od kiedy wgrałam zdjęcie, straciłam pomysł na notkę. Wspomnę więc chaotycznie o tym, co miało tu być: plan wczesnego kładzenia się spać najwyraźniej runął, ale i tak czuję się o niebo lepiej niż w czerwcu. Biologia od ośmiu dni idzie sobie swoim tempem i zapowiada się obiecująco. Generalnie dużo się denerwuję, ale chyba nie więcej niż będąc w Zabrzu (całe szczęście galopująca głupota nie podążyła za mną); poza tym i tak niedługo wracam już. I zarabiam, a to w tym roku wyjątkowo ważne. We wtorek wyjazd, co prawda z rodziną, ale za granicę, nad morze, więc bilans jest oczywisty. Na całe szczęście wakacje mam w tym roku zaplanowane genialnie i nie mam czasu na narzekanie. W ogóle od dawna mam wyrzuty sumienia, narzekając.No i 43 dni do naszego wyjazdu! Planuję wszczęcie buntu w razie zagrania przez Muse Neutron Star Collision. Wierzę, że internet zdziała cuda.
♫♫♪ The Pretty Reckless - Make Me Wanna Die
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz