11.16.2010

I could really use a wish right now

Jeśli chodzi o moje fakultety, to jestem jak Hermiona, w dwóch miejscach w tym samym czasie; co więcej, wreszcie jest to w pełni oficjalne i mogłam oddać mój zmieniacz czasu.

Okropnie męczy mnie przymusowe noszenie glanów, a to dopiero niecały tydzień. Jeszcze ponad dwa, w najlepszym wypadku. A wszystko to przez i dla obcasów.

Mam fazę na refren głupiej piosenki z pseudoliterackim tekstem, jutro znienawidzoną zerówkę, niewypełnianą aplikację i zmianę planowego uniwersytetu, fantastycznie okropną pluszową czerwoną najeżkę, rozpisane wszystkie godziny jazd oraz cały deskowy komplet (a podobno ma nie być w tym roku śniegu). Nie mam natomiast talentu do hodowania i opieki nad roślinami i chyba trochę brak mi też... zdecydowania? I cierpliwości do pełnoletnich ludzi z klasy z ich dorosłymi problemami. Chyba tylko ja nie jestem dorosła po osiemnastych urodzinach; sporo mi do tego brakuje.
No ale tyle razy już to omawialiśmy (i omawiałyśmy) w różnych konfiguracjach, że naprawdę szkoda klawiatury.

♫♫♪ B.O.B. ft Hayley Williams - Airplanes

4 komentarze:

  1. Ej, to jak nie używasz, to pożyczysz mi zmieniacz czasu? Bo mojego jeszcze Ministerstwo Magii nie przysłało, a 25go mam dwie matury o tej samej godzinie.

    Nie rozumiem co mają glany do obcasów? I heh, na zmieniasz uniwersytet i dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  2. Woha, czyli skręciłaś i nawet nie zauważyłaś? Nieźle oO
    Ale współczuję, też mam ochotę na deskę w tym roku [jako, że jest to jeszcze dla mnie ciągle świeże i się na to fest napalam, bo chciałabym się nauczyć skakać]

    Ech, ty jesteś dla mnie wzorem jeśli chodzi o ambicje w ogóle, ale pamiętaj, żeby nie przeginać pały, bo twoje oczekiwania względem własnej osoby czasem mnie przerażają. Ja nie myślę o wyjeździe za granicę, pewnie będę się starać o przyjęcie na uw, ale za ciebie trzymam kciuki i pamiętaj, że Szkocja wcale nie jest taka złaaa :D

    A i film ofc już obejrzałam, gorąco polecam, chociaż nie wiem, gdzie możesz to zobaczyć, bo to raczej w kinach studyjnych tylko, ale dla chcącego nic trudnego ^^ Jak będzie na płycie, to na pewno kupię- a tu już sygnał, że było co najmniej genialne ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, żeby glany pomogły :)
    Ja też mam milion planów i zawsze to wygląda w ten sposób, że więcej chodzę i o tym gadam i marudzę, a samej roboty jest może z pół godzinki, ale podejrzewam, że u ciebie jednak tej pracy jest więcej, bo ja naprawdę jestem okropnie rozleniwionym stworzeniem.
    A co do Anglii się nie martw, atmosfera cię urzeknie i zapomnisz o pogodzie! :D

    Co do filmu, to spoko, ja rozumiem, ja teraz z kolei nie mogę się zmusić do czytania czegokolwiek ^^' Ale myślę, że ten film jest warty zobaczenia choćby ze względu na tę ironię, a myślę, że to z pewnością docenisz :]

    OdpowiedzUsuń
  4. spokojnie, nigdzie nie wylatywałam, jesteś w miarę na bieżąco ^^' To tylko coś w rodzaju jet laga, bo całą noc oglądałam maraton burtona i trochę mi się wszystko przez weekend przestawiło. Ale mam nadzieję, że wracam już do normy :D

    Nadganianie to moja standardowa technika, tylko, że w tym roku jest taki problem, że przedmioty nie-maturalne kończą się w styczniu i obawiam się, że nie zdążę się wyrobić na fajniejszą ocenę z takiej np. biologii :/ (a wstyd!)

    Książkowstręt jest straszny, ale ja mam wrażenie, że mnie nie odstraszają książki ogólnie, tylko książki ee lekturowe i ambitne. Albo przeciętnie ambitne. Chodzi mi o to, że mam ochotę czytać Serię Niefortunnych Zdarzeń (co robię), ale Przedwiośnia, mimo iż jest nawet nawet, nie mogę ruszyć. Masakra.

    Ja miałam kiedyś gips na święta i nie wspominam tego przyjemnie (szczególnie kąpieli), ale cóż każda wymówka dobra jest :D

    OdpowiedzUsuń