10.16.2009

Too little much too late

To nie tak miało wyglądać. Miałam teraz siedzieć w kinie i oglądać drugi odcinek, miało mnie nie być w domu, miałam nie mieć przygnębiających myśli, miałam się dobrze bawić. Miałam napchać się popcornem do granic możliwości, pośmiać się i fajnie zakończyć tydzień. Wyszło jak zwykle w sytuacji, kiedy bardzo czegoś chcę.

Czytałam kiedyś, że nie powinno się mówić o swoich słabościach, bo to może dać argument do ręki twoim wrogom. Nie stwierdziłam, czy mam wrogów, ale i tak nienawidzę okazywać, że z czymś nie dam sobie rady. A najbardziej porażająca jest bezsilność. Ten moment, kiedy czujesz, że twoje starania poszły na marne, a ty sama wyszłaś na idiotkę.

Wiem, że to żałosne, ciągle tu pisać, ale w tym właśnie momencie potrzebuję trochę pobyć żałosna.

Do swojej listy postanowień muszę koniecznie dopisać sobie 'nauczyć się radzić sobie z emocjami'.

♫ Muse - Muscle Museum

5 komentarzy:

  1. Chciałaś iść na kinowego house'a? *zgaduje*
    Czasem nie zaszkodzi się poużalać *nieudolny pocieszacz*

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie wiem, tak mi jakoś przyszło do głowy :]
    {również dumna, że sprawdziłaś komentarze pod poprzednim zdjęciem} Wiedziałam, że wygląda znajomo xP

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przestawaj pisać na blogu, proszę!

    OdpowiedzUsuń
  4. {napisałabym pod następną notką ale jest zablokowana}
    Ej, nie rób tego, to jest praktycznie jedyny kontakt jaki mam z tobą ._.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zdecydowanie przeciw (nie "Jestem Za", nawet jeśli wg. Candy był taki program w tv) porzucaniu bloga przez ciebie! Pomyśl, i tak założysz prędzej czy później nowego, bo po prostu TRZEBA się gdzieś wypisać i koniec, kropka!
    (Btw. kocham "Wakacje Mikołajka", przez ciebie chyba do nich wrócę w weekend xD)

    OdpowiedzUsuń