
Gdyby nie to, że dużo ludzi płoszy się, kiedy wpadam w amok opowiadania o markach lustrzanek, nietrwałości korpusów, wolnym autofokusie, podglądzie na żywo, stronach z testami i różnych takich rzeczach, mogłabym pracować jako doradca personalny przy wyborze aparatu.
A jeśli chodzi o strony, to znalazłam coś cudownego. Przy okazji wygrzebałam parę magicznych
zdjęć z bardzo ciekawego obiektywu.
Lubię, kiedy na moich oczach tworzy się historia. To strasznie fajne, dosyć specyficzne uczucie jest trudne do opisania, coś jakby ciekawość i duma jednocześnie. Te wszystkie bardzo ważne i nieco mniej istotne wydarzenia mam na co dzień, a kiedyś będę mogła o tym przeczytać tak jak teraz czytam o przeszłości typu 100 lat temu. A może ktoś pozazdrości mi życia w czasach, kiedy da się prześledzić swoje drzewo genealogiczne do kilkunastu pokoleń wstecz za pomocą potarcia patyczkiem wewnętrznej strony policzka, ludzie kupują lustrzanki, żeby robić zdjęcia krewnym przy okazji jakiejś imprezy rodzinnej, dzięki zjedzeniu kilku jabłek ma się we krwi parę promili, istnieje wyjątkowo rozwinięta populacja emo, a trzynastolatka z piętnastolatkiem zakładają rodzinę? Dla mnie to wszystko jest wybitnie interesujące. Ale nie ukrywam, że mam słabość do historii szeroko pojętej. Nie ma to nic wspólnego z datami, bo ich uczyć się nigdy nie umiałam.
2:13 Ciekawe, czy obudzę dziadków
Thrillerem.
2:30 A jednak nie wstali.
2:47 Paparazzi raz ostatni i idę.
2:58 Już wyłączam.
3:00 Za 6 godzin odłączam telefon.
3:01 Samo włączyło się jeszcze raz!
3:04 Chyba się trochę zasiedziałam.
3:07 Nie chce mi się spać.
♫ Lady GaGa - Paparazzi