Niestety nadal jestem małomiasteczkowa i uważam, że jak coś napiszę, to zaraz dowiem się, że się chwalę, stąd ta długa cisza. Muszę się z tego leczyć, bo potem pojawia się dylemat, jak ja będę wyglądać z plecakiem do kozaków, podczas gdy normalnym jest widok cienkich legginsów połączonych z t-shirtem, sandały przy 10 stopniach czy wygolone pół głowy, a na drugiej połowie długie włosy. Ja chyba naprawdę uważam, że kogoś moje zachowanie i wygląd obchodzą.
W każdym razie, minął już miesiąc, tak więc czas na w-miarę-się-podsumowanie zanim pójdę robić obiad.
Tak więc oto są Przemyślenia, wsparte przez wypicie około pół litra ciepłej nieangielskiej herbaty:
1) Spełnione plany:
- zaopatrzyć się w smartfona
- kupić czerwoną szminkę
- zrobić coś z włosami (inna sprawa, że ładnie wyglądają, ale za nic nie umiem się przyzwyczaić i wyglądam, jakbym cierpiała na nerwicę natręctw, poprawiając je co 5 sekund)
- znaleźć zagranicznych znajomych
- umieć sobie zrobić coś do jedzenia na ciepło
- podziwiać siebie bez aparatu
- robić notatki na bieżąco i unikać niepotrzebnych zaległości
- uczyć się dzielić z kimś codzienne życie
- przeżyć kolejny dzień za niewielką sumę pieniędzy
- założyć Facebooka? (i nie być ciekawostką socjologiczną oraz nie słuchać o to ciągłych pytań) Chociaż, prawdę mówiąc, mam sporo wątpliwości.
- zacząć inny język
4) Obserwacje:
- dlaczego tu nie ma chipsów paprykowych, smakowej herbaty, normalnej śmietany, zwykłych soków owocowych, a znalezienie pasty do butów graniczy z cudem?
- dlaczego gotując sobie normalne dania, uważani jesteśmy na wybryki natury?
- dlaczego tu się nic nie doprawia?
- dlaczego w kraju, w którym od dawna jest tylu obcokrajowców, nadal wyczuwam w Anglikach subtelną niechęć i dystans w stosunku do siebie?
- dlaczego deszcz farbuje mi kozaki na biało?
- dlaczego musiałam tłumaczyć, co to jest ruch prawostronny, że Poland=/=Holland, czemu nie lubię gotowych dań i czy w Polsce są uniwersytety?
- dlaczego zachłysnęłam się prawdziwą, gigantyczną biblioteką i mogę tam siedzieć cały dzień, gdyby głód nie wyganiał mnie do domu, dlatego w zamian znoszę tony książek do domu i nie wiem, jak je potem odniosę z powrotem w takiej ilości?
- dlaczego ostatnio jest tak zimno, a jeszcze dwa tygodnie temu Anglicy wylegli przed domy, opalając się?
- dlaczego myślałam, że tutejszy akcent to wada wymowy?
- dlaczego ludziom tak zależy na moim Facebooku?
- dlaczego ludzie nie interesują się geografią fizyczną?
- dlaczego sądziłam, że w Walii będzie lodowate zimno?
- dlaczego nie byłam jeszcze na basenie?
- dlaczego wczoraj zauważyłam, że mój telefon zablokował mi połączenia przychodzące z nieznanych numerów, szukając pracy od kilku tygodni?
- dlaczego od jakiegoś czasu codziennie grozi mi się przyjazdem na święta?
- dlaczego przyszłam tyle czasu temu do domu i ciągle nic nie robię?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz