
Trgovina u gradu Kotora. Gdybym tylko miała więcej pieniędzy tam.
Za dużo jest ostatnio tych źle rozpoczętych dni. Najgorsze jest to, że mimo tego niesamowitego speeda, na którym opisałam kilkanaście wykresów i zrobiłam sporo ćwiczeń w poniedziałek, pouczyłam się matematyki i geografii, nadal planuję powtórzyć jeszcze dosyć sporo rzeczy. Wczoraj byłam tak rozlazła, że niczego konkretnego nie wyciągnęłam z tej nauki, więc postanowiłam chociaż się wyspać, ale jak widać, nic to nie dało. A jutro znowu muszę przyjść na jedną lekcję, co ponownie rozpieprzy mi dzień. ;/
Miałam dzisiaj opisywać wakacje, ale to byłoby już przegięcie. Dociągnę jakoś do soboty, przeżyję ją, w niedzielę pewnie będę ciągle spać albo tępo gapić w komputer, a potem powinno jakoś pójść.
Mam wrażenie, że decyzja o rozpoczęciu kursu nie była moją najlepszą.